14 lis 2006

Z nami, jak z dziećmi

Michalkiewicz: Wystarczy powiedzieć, że gdybyśmy nie tracili pamięci, życie stałoby się nieznośne, a już szczególnie – życie polityków. Wyobraźmy sobie, że pamiętalibyśmy, iż głównym argumentem Platformy Obywatelskiej za Anschlußem Polski do Unii Europejskiej była możliwość wyjazdu młodych ludzi do roboty w krajach Europy Zachodniej.

Gdybyśmy teraz, kiedy prawie dwa miliony młodych ludzi już wyjechało, przypomnieli o tym Platformie Obywatelskiej, to Donald Tusk może przestałby się bałwanić, a w każdym razie nie mógłby z tego powodu lamentować, ani krytykować PiS-u, który zresztą dmuchał wtedy w tę samą dudkę. Ponieważ jednak „myśmy wszystko zapomnieli”, to politycy Platformy Obywatelskiej nadal mogą bezwstydnie demonstrować zadowolenie ze swego rozumu, a niektórzy, jak np. Zbigniew Chlebowski, uchodzący tam w popłochu za eksperta od gospodarki, dzielić się owocami swoich przemyśleń nad sposobami zahamowania tej emigracji.

Oczywiście nie ma rzeczy doskonałych, bo skorośmy wszystko zapomnieli, to nie pamiętamy też dialektyki marksistowskiej, a tylko przy jej pomocy można by wyjaśnić, dlaczego przed 8 czerwca 2003 roku emigracja zarobkowa na Zachód była dobra, a w roku 2007 już jest zła. Dlatego też „kołtun z prowincji i z miasta z otwartą gębą” może dziś słuchać, jak to poseł Chlebowski wykompinował sobie, żeby przedsiębiorcy zatrudniający młodych ludzi nie odprowadzali składek na FUS, ale żeby te składki FUS-owi zrekompensował „budżet”. Skąd „budżet” weźmie te pieniądze? Ano, musowo od tych samych przedsiębiorców, bo niby od kogo, tylko z innego tytułu.


Warto przeczytać w całości felieton Stanisława Michalkiewicza pt. Z nami, jak z dziećmi.

Brak komentarzy: