Rzeczpospolita: Wołoszański zwołał wczoraj konferencję prasową, żeby wyjaśnić, "czemu zaprzecza, a czemu nie zaprzecza" z informacji opublikowanych we wtorek przez "Rz". W rozmowie z "Rz" Wołoszański przyznał się do podjęcia współpracy, ale zaprzeczał, że współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. "Wywiad nie był według mnie Służbą Bezpieczeństwa" - wyjaśniał, dodając, iż nawiązał współpracę, żeby poznać tajniki pracy służb.
Antoni Dudek komentuje: Aparat bezpieczeństwa PRL składał się z trzech segmentów: MSW i służb mu podległych, Zarządu II Sztabu Generalnego i Wojskowej Służby Wewnętrznej, czyli kontrwywiadu wojskowego. W ramach MSW wyróżniano dwa piony: pion wywiadu i kontrwywiadu oraz pion SB. Formalnie można mówić, że to nie była SB tylko służba wywiadu i kontrwywiadu. Tylko to jest próba wmówienia ludziom, że ci z wywiadu i kontrwywiadu byli lepsi i przyzwoitsi, a ci straszni byli z bezpieki. To oszustwo, dlatego, że te służby podlegały temu samemu kierownictwu, miały te same zadania. Człowiek, który interesował się służbami, miał chyba elementarną wiedzę, jak to działało. To wygląda jak próba pomniejszania swojej odpowiedzialności.
Całość w Rzeczpospolitej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz