6 lut 2007

Symbol sowieckiej dominacji do rozbiórki

Rzeczpospolita: Wpisanie Pałacu Kultury i Nauki do rejestru zabytków jest triumfem absurdu. Sam fakt, że są w Warszawie dorośli ludzie, którzy wymyślili, przeprowadzili i zaakceptowali umieszczenie tej budowli na liście ochrony dziedzictwa narodowego, musi budzić smutek. Sprawia, że trzeba sobie przypomnieć sens słów: "zabytek" "naród" "dziedzictwo". I jak na ironię, jest to zwycięstwo zza grobu sowieckiej ideologii, bo najbardziej perwersyjną sztuczką komunizmu była kradzież słowom ich pierwotnych znaczeń. Zamiast wpisywać Pałac Kultury na listę zabytków, należy go po prostu rozebrać i powinno się to zrobić niezwłocznie.

[...]

Ci, którym rozbiórka PKiN - czyli całkowity demontaż do poziomu "0" nie mieści się w głowach, odpowiadam: nie będzie kosztowało ani grosza, a jeszcze miasto na tym nieźle zarobi! A co najważniejsze, zakończy się proceder publicznego sponsoringu, czyli finansowania z kieszeni podatnika. Wystarczy ogłosić przetarg na działkę i konkurs na projekt zagospodarowania centrum dużej stolicy europejskiej. W warunkach przetargu należy umieścić rozbiórkę PKiN z zastrzeżeniem sobie decyzji, co zrobić z odzyskanymi surowcem i elementami. (Zegar proponuję niezwłocznie odesłać Pawłowi Piskorskiemu na adres jego zachodniopomorskich posiadłości - byle dalej!)

Polecam w całości dobry artykuł Jana Pospieszalskiego zamieszczony w Rzeczpospolitej.

Brak komentarzy: