Michalkiewicz: Jeśli dziennikarze „Gazety Wyborczej” nie chcą się lustrować, to oczywiście zmusić ich do tego nie możemy tym bardziej, że i Sejm takiej sytuacji przezornie nie przewidział, uchwalając prawo całkowicie bezsilne.
Możemy jednak powstrzymać się od kupowania gazety, w której piszą dziennikarze uchylający się przed lustracją.
Bojkot ekonomiczny „Gazety Wyborczej”, zwłaszcza gdyby przyniósł pożądane rezultaty w postaci wyraźnego spadku sprzedaży, pokazałby kandydatom na samozwańczą szlachtę, ze nie wolno lekceważyć publiczności i że każdy, kto chce prześwietlać innych, musi najpierw sam zostać prześwietlony.
Bojkot ekonomiczny „Gazety Wyborczej” jest metodą bardzo demokratyczną, bo ludzie głosują własnymi pieniędzmi, co wydaje się przedsięwzięciem nawet bardziej poważnym od wyborów parlamentarnych i samorządowych, w których możemy sobie wybrać albo takich albo takich naszych ciemięzców, którzy w ustawie o referendum odmówili obywatelom prawa do samodzielnego określania wysokości obciążeń podatkowych.
Zatem spróbujmy nauczyć rozumu autorytety moralne z „Gazety Wyborczej” i przypomnijmy im, skąd wyrastają im nogi.
Polecam felieton Stanisława Michalkiewicza w całości.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz