10 lip 2008

Konaj Lachu!

Rzeczpospolita: (...) Była niedziela, czerwiec 1943 r. w dzień Zielonych Świąt za dnia grupa uzbrojonych Ukraińców z UPA otoczyła ze wszystkich stron naszą małą kolonię.

Relacja Bronisławy Murawskiej-Żygadło


Byliśmy wtedy wszyscy w domu: ojciec Antoni, bracia Marian – lat 16, Adam – lat 9, siostra Basia – lat 2 i ja – 15-letnia dziewczyna. Mama Antonina w tym czasie poszła do mieszkającego obok brata mego ojca Aleksandra Murawskiego.

Mordercy spod znaku UPA spotkali ojca na podwórzu, wprowadzili go do kuchni i kazali mu położyć się na podłodze. Pamiętam wybladłą twarz ojca. Szepnął cicho do nas: „kładziemy się, dzieci, oni teraz będą rabować”. W tej sekundzie usłyszałam wystrzał karabinowy. Trzymałam w ręku siostrzyczkę Basię. Poderwałam się nagle i wyskoczyłam przez okno. Basia wypadła mi z rąk. Padły za mną strzały. Biegłam jak szalona w kierunku pola. Wpadłam w gęstwinę wysokiego łanu żyta, to mnie ocaliło.

11 lipca 1943, 65 lat temu, na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, rozpoczęły się masowe mordy Polaków przez Ukrainców z UPA. Polecam jeden z artykułów z Rzeczpospolitej obrazujący tą wielką tragedię dziesiątek tysięcy Polaków od niemowląt do starców.

Brak komentarzy: